Każdy może być hodowcą. Ale nie każdy powinien.

W Polsce hodowlą psów może zająć się praktycznie każdy.
Wystarczy kilka suk, trochę wolnej przestrzeni i rejestracja w jednym z licznych stowarzyszeń kynologicznych.
Nie trzeba mieć wykształcenia, doświadczenia ani wiedzy o genetyce, zdrowiu czy behawiorze.

Dlatego coraz częściej spotykamy się z paradoksem: pies z rodowodem nie zawsze oznacza etyczną hodowlę, a pies bez papierów może pochodzić z domu, w którym suki i szczenięta mają najlepszą opiekę, jaką można sobie wyobrazić.

Nie liczy się logo, tylko człowiek

Wielu miłośników psów żyje w przekonaniu, że tylko hodowla zrzeszona w ZKwP gwarantuje jakość.
To nieprawda.
ZKwP (czyli polski oddział FCI) jest organizacją zaufania publicznego, ale nie ma możliwości kontrolowania wszystkiego.
Tak samo, jak nie każdy lekarz jest etyczny tylko dlatego, że ma dyplom, tak samo nie każdy hodowca w strukturach FCI działa z troską o dobro psów.

I odwrotnie: istnieją mali, niezrzeszeni hodowcy, którzy nie żyją z psów, tylko dla psów.
Robią badania, planują mioty z rozwagą, dbają o psychikę suk i los każdego szczenięcia.
Dla nich to nie biznes, lecz pasja i odpowiedzialność.

Kiedy pasja staje się rynkiem

Niektóre hodowle zamieniają się w miniaturowe przedsiębiorstwa.
Wszystko podporządkowane jest efektywności: kolejne krycia, kolejne mioty, kolejne „młode obiecujące suki”, które za chwilę zastąpią starsze psy.

Hodowca staje się menedżerem, a psy – „produktem w obiegu”.
To moment, w którym kończy się kynologia, a zaczyna przemysł.

Nie ma nic złego w tym, że ktoś na hodowli zarabia — pod warunkiem, że nie odbywa się to kosztem psów.
Problem zaczyna się wtedy, gdy liczby zastępują empatię.

Psy się nie skarżą

Suka nie powie, że jest zmęczona.
Nie zaprotestuje, gdy po czwartym miocie jej ciało ledwo się regeneruje.
Nie odmówi krycia, bo wie, że i tak nie ma wyboru.

Zdarza się, że suki w hodowlach rodzą do późnej starości. Formalnie – „za zgodą komisji hodowlanej”.
Ale czy to etyczne?
Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego miotu po suce, która powinna już biegać po lesie, spać na kanapie i żyć spokojnie jako emerytka?

To pytania, które każdy miłośnik rasy powinien sobie zadać – zanim kupi szczenię, zanim zaufa nazwie hodowli, zanim uwierzy w piękne zdjęcia w mediach społecznościowych.

Gdzie się podziały suki po emeryturze?

To jedno z pytań, na które odpowiedź bywa najbardziej niewygodna.
Jak to możliwe, że po przejściu na „hodowlaną emeryturę” suka nagle „nie dogaduje się z innymi psami”?
Albo że „odeszła niespodziewanie”?
Albo że „szukamy dla niej nowego domu, bo źle znosi towarzystwo młodszych”?

Wielu opiekunów zadaje sobie to pytanie po cichu.
Bo prawda jest taka, że niektóre psy znikają z kart historii hodowli tak szybko, jak pojawiły się w jej katalogu.
Zastępują je młodsze, bardziej perspektywiczne, „na fali”.

To powinno budzić niepokój.
Bo hodowla odpowiedzialna to nie tylko szczenięta. To także szacunek dla weteranów – tych, którzy przez lata służyli, rodziły, wychowywały i zasłużyły na spokojne, godne życie u swojego człowieka.

Jak rozpoznać etycznego hodowcę?

Nie po logotypie, nie po nagrodach, nie po liczbie championów.
Etycznego hodowcę poznasz po:

  • otwartości – nie boi się pokazać, jak i gdzie żyją psy,
  • badaniach – ma wyniki i chętnie je udostępnia,
  • relacjach – pamięta o każdym szczeniaku, interesuje się jego losem,
  • postawie wobec starszych psów – suki i psy po karierze zostają z nim lub mają zapewniony dom,
  • liczbie miotów – rozsądnej, nieprzemysłowej, z przerwami na regenerację,
  • umiejętności powiedzenia „nie” – gdy suka jest zbyt zmęczona lub gdy po prostu nie trzeba już więcej.

Dobry hodowca to nie ten, który ma największe sukcesy, ale ten, który ma czyste sumienie.

Hodowla a etyka

Prawdziwa hodowla to nie produkcja psów.
To świadome kształtowanie życia – z pełnym zrozumieniem jego wartości.
Etyka nie jest dodatkiem do regulaminu, tylko jego fundamentem.

Hodowca ma obowiązek nie tylko chronić rasę, ale też chronić konkretne psy, które ma pod opieką.
Bo dla tych psów on jest całym światem.

Alarmowe sygnały – na co zwracać uwagę?

Zanim zaufasz hodowcy, zwróć uwagę na:

  • częstotliwość miotów – czy suka ma szczenięta co roku, bez przerw,
  • liczbę psów w hodowli – czy jest realna do ogarnięcia,
  • brak informacji o starszych psach – co się z nimi dzieje?
  • suki „znikające” z profilu po 6–7 roku życia,
  • częste wymiany psów, importy, sprzedaże dorosłych – to nie kolekcjonerstwo, to sygnał ostrzegawczy,
  • hodowcę, który mówi, że „to tylko raz jeszcze, bo suka jest w świetnej formie” – nawet jeśli to prawda, warto zapytać: po co?

Każdy może zostać hodowcą.
Ale tylko niektórzy zostają tymi, którzy hodują z sumieniem.
Nie ma znaczenia, czy należą do ZKwP, czy nie.
Znaczenie ma to, jak traktują swoje psy – od pierwszego dnia życia po ostatni oddech.

Prawdziwym wyznacznikiem jakości hodowli nie są tytuły i certyfikaty, ale spokojne spojrzenie w oczy psiego weterana, który nadal mieszka ze swoim człowiekiem.
Bo tam, gdzie pies może się zestarzeć bez strachu – tam zaczyna się prawdziwa etyka.